Leon
- Violetta? - zapytałem się, a ona się zatrzymała.
Spojrzała na mnie swoimi pięknymi czekoladowymi oczami.
-Leon?- zapytała a ja przytaknąłem- jednak los ciągle nas ze sobą spotyka- powiedziała i zaśmiała się.
- Wiesz chciałem cię unikać- za żartowałam sobie.
Violetta uśmiechnęła się, a następnie założyła kosmyk swoich włosów za ucho.
- Skoro już się spotkaliśmy...- zacząłem- to może przejdziemy się? Co ty na to?
- Pasuje mi ta propozycja- odpowiedziała.
Po chwili ruszyliśmy wspólnie. Violetta ciągle bawi się paskiem od swojej torebki, a ja trzymam ręce w kieszeni. No najwyższy czas przerwać tę niezręczną ciszę, która panuje między nami.
-Vilu...- zacząłem
- Violetta? - zapytałem się, a ona się zatrzymała.
Spojrzała na mnie swoimi pięknymi czekoladowymi oczami.
-Leon?- zapytała a ja przytaknąłem- jednak los ciągle nas ze sobą spotyka- powiedziała i zaśmiała się.
- Wiesz chciałem cię unikać- za żartowałam sobie.
Violetta uśmiechnęła się, a następnie założyła kosmyk swoich włosów za ucho.
- Skoro już się spotkaliśmy...- zacząłem- to może przejdziemy się? Co ty na to?
- Pasuje mi ta propozycja- odpowiedziała.
Po chwili ruszyliśmy wspólnie. Violetta ciągle bawi się paskiem od swojej torebki, a ja trzymam ręce w kieszeni. No najwyższy czas przerwać tę niezręczną ciszę, która panuje między nami.
-Vilu...- zacząłem
Violetta
Leon zdrobnił moje imię, tak dawno nikt do mnie tak nie mówił. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego oczy. Ma takie ładne zielone tęczówki.
- Słucham cię- powiedziałam.
- Może masz ochotę...- zaraz zaprosi mnie na randkę. Jupi już po prostu nie mogę się doczekać- Może pójdziemy do tej kawiarni- powiedział i wskazał na budynek, który stoi przed nami.
- To choć my - odpowiedziałam.
Co prawda nie zaprosił mnie na randkę, ale wspólne spotkanie, przy kawie i rozmowa, to prawie to samo.
Podeszliśmy do budynku . Leon otworzył drzwi i puścił mnie przodem.
- Dziękuję - powiedziałam gdy weszliśmy.
Chłopak posłał mi uśmiech a w jego policzkach pojawiły się piękne dołeczki. Ale on słodko wygląda. Po chwili odwzajemniłam jego uśmiech.
Leon zdrobnił moje imię, tak dawno nikt do mnie tak nie mówił. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego oczy. Ma takie ładne zielone tęczówki.
- Słucham cię- powiedziałam.
- Może masz ochotę...- zaraz zaprosi mnie na randkę. Jupi już po prostu nie mogę się doczekać- Może pójdziemy do tej kawiarni- powiedział i wskazał na budynek, który stoi przed nami.
- To choć my - odpowiedziałam.
Co prawda nie zaprosił mnie na randkę, ale wspólne spotkanie, przy kawie i rozmowa, to prawie to samo.
Podeszliśmy do budynku . Leon otworzył drzwi i puścił mnie przodem.
- Dziękuję - powiedziałam gdy weszliśmy.
Chłopak posłał mi uśmiech a w jego policzkach pojawiły się piękne dołeczki. Ale on słodko wygląda. Po chwili odwzajemniłam jego uśmiech.
****
Ten rozdział napisała
Leniwa Kathy
hue hue
Super,Rewelacja,Cudo
OdpowiedzUsuńAle żeby w takim momencie ……no wiesz :D
Masz nową czytelniczkę !.... Dla jasności to ja :D
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam wszyściutko, i łaaaał ;oo
Masz talent, i to jaki :**
Ale wiesz co, w takim momencie przerywać no po prostu skandal, haha :DD
Nie no tak na serio, no po prostu genialny blog! <3
Wspaniały, cudny, boski, świetny. Brak mi słów. Arcydzieło <3 z niecierpliwością czekam na nexta;*
OdpowiedzUsuńTe amo
Madzia<3